Battlezone II

Wasze recenzje, opinie i wrażenia.
Post Reply
User avatar
maxdemage
Prawie aktywny użytkownik
Posts: 16
Joined: Fri 11 Jan, 2008

Battlezone II

Post by maxdemage » Sat 12 Jan, 2008

»»„Battlezone 2”
Wyobraźcie sobie, że gracie w wasz ulubiony RTS. Siedzicie sobie wygodnie w waszych fotelach przed monitorkami i klikacie myszką na kolejne oddziały wam podwładnych tumoków, którzy zaraz zginą, bo akurat macie taki kaprys, by wysłać ich do boju. Co tam, w końcu to tylko mięso armatnie, które wyprodukowaliśmy za kilkanaście sztuk złota. Nie opłaca się nawet na to patrzeć. Najpierw jednak rozpoznajecie teren jakąś szybką jednostką, która oczywiście idzie na straty, bo po co przejmować się czymś, co można wyprodukować w 2,4 sekundy. A co by było, gdybyście zamiast tam w wygodnym fotelu siedzieli w tym małym scoucie? Gdyby do waszej dyspozycji było zaledwie pięć Mortyr Bike'ów i dwa czołgi, a wasz po... rypany przełożony kazał wam zaatakować tymi siłami bazę wroga? Do tego słyszysz jak druga drużyna, znajdująca się obok, ginie pod piorunującym ostrzałem wroga. Twoi podwładni czekają na rozkazy, a ty jedyne, co robisz to martwisz się czy starczy ci biometalu na wieżyczki, które mają chronić twoją fabrykę. Jakby tego było jeszcze mało, to pojazd, w którym się znajdujesz jest w 90% uszkodzony, nie ma amunicji, a na radarze zrobiło się czerwono od wrogich pojazdów.

TYTUŁ:
-->Battlezone II : Combat Commander<--
TWÓRCY:
-->Pandemic<--

Oto gra, która daje nam niesamowitą możliwość sterowania jednym z wielu pojazdów po niesamowitych sceneriach obcych planet i jakby tego było mało, oddaje w wasze ręce bazę wojskową zdolną do produkowania armii. Czego trzeba więcej do szczęścia... no chyba tylko pokręconej fabuły i pięknej kobiety u naszego boku. To pierwsze jest, a to drugie... no w sumie to cholera wie jak ta cała Yelena Shabayev wygląda. A to dlatego, że szybka w skafandrze kosmicznym jej zaparowała :P.

HISTORIA:
Witamy w świecie, w którym loty kosmiczne to nie bajka... a, no właśnie, jak to się wszystko zaczęło? Ano, dawno, dawno temu była sobie taka gra. Battlezone się nazywała i była to jedna z pierwszych trójwymiarowych gier pracujących na polyglonach (wtedy jeszcze tak wielkich jak pięść). W tej grze jeździliśmy sobie kwadratowo-trójkątnym czołgiem i strzelaliśmy. Parę lat później jacyś geniusze wpadli na pomysł reaktywacji (ostatnio to popularne) i stworzyli nowe Battlezone. Grę, która z pierwowzorem niewiele miała wspólnego. Omawiana teraz dwójka jest kontynuacją tejże gry.

FABUŁA:
1952 r. - na Ziemię spada meteoryt, który zawiera szczątki czegoś, co nazywa się biometal. Nie jest to zwykły metal, ale żywy metal... nie znajdziesz jego odpowiednika na tablicy okresowej. On myśli, czuje, zmienia kształty według własnego upodobania. Wyobraźcie sobie, co można z takiego metalu zrobić. W czasie zimnej wojny jednak jedynym pomysłem na wykorzystanie takiego czegoś była... broń. Dostęp do tego cudu natury mieli zarówno Amerykanie jak i Ruscy. Jak łatwo się domyślić, wyścig zbrojeń nabrał nowego wymiaru. Ale problemy powstały, kiedy ziemskie rezerwy tego metalu zostały już zużyte. Naukowcy jednak doszli do wniosku, że metal ten można znaleźć na Księżycu i pobliskich planetach. Kosmiczny wyścig był tylko przykrywką dla prawdziwego celu... biometalu. Misje Apollo były tylko teatrzykiem, aby móc wytłumaczyć potężne braki w budżecie. Kiedy Amerykanie wylądowali na Księżycu, myśleli, że byli pierwsi, ale prawda była inna. Na miejscu czekali już Rosjanie oraz ich niezwykle nowoczesne pojazdy bojowe z biometalu. Tak zaczęła się era kosmicznych wojen.
Na szczęście nastał pokój, zbiory biometalu zostały objęte pod wspólną władzę AAN, a militarną ochronę sprawował ISDF. Prawda jednak była inna... 'oficjalnie' nie istniejąca baza na Plutonie została zaatakowana przez nieznane siły nazywające się Scionami. Co tak naprawdę było w bazie, kim są Scioni i co Barddock ma do ukrycia? To jest właśnie główny plot fabuły, w którym weźmiecie udział jako pilot o wdzięcznym imieniu John Cooke.

ZASADY:
Ano, do sedna trza przejść, czyli co dostajemy w łapki? Na początku... nic. No właśnie tu jest pies pogrzebany. Nasz John jest w ISDF prawie że nikim. Najniższy w szczeblach władzy i tym właśnie BZ2 różni się od większości RTSów, gdzie od razu dostajemy do dyspozycji potężne armie składające się z tysięcy żołnierzy (może przesadziłem, ale czaicie aluzję). W pierwszej misji bowiem jesteśmy zwykłym żołdakiem, nad którym jest masa innych ludzi, którzy mieli lepsze chody :P. W tym właśnie i Shabayev. Jest ona bowiem twoim polowym dowódcą. Tak więc, otwiera się właz statku transportowego i znajdujemy się w samym środku pola walki... choć na razie nic się nie dzieje. Otóż do dyspozycji aktualnie mamy Scouta. Słabe toto, szybkie, ale słabe. W miarę upływu czasu będziemy dostawać coraz to nowe cacuszka do swojej dyspozycji, oraz, co ważne, będziemy dostawać coraz większą swobodę i coraz większe rangi. Wystarczy poczekać.
Pojazdy... Ano jak by nie patrzeć, 90% gry spędzimy w pojazdach (o pozostałych 10% napiszę później) w samym środku pola walki lub tuż obok (jeśli nie czujemy się na siłach). Do dyspozycji mamy naprawdę sporą masę wehikułów od pojazdu lewitującego, jeżdżącego, aż do kroczącego. Zaczynamy od słabych scoutów, później dostajemy, Missile Scouty, Mortar Bike, Tanki (tym będziecie jeździć na pewno najczęściej), Assalut Tanki, no i postrach każdego Sciona, trzymetrowy, pancerny jak sam skur... czybyk Walker. Zejdźcie mu z drogi, jeśli chcecie żyć! Możemy też zasiąść za sterami Turreta. Jest to takie fajnie działko, które można rozłożyć w dowolnym miejscu.
Ale najlepsze dwa bajery zachowałem na koniec. Pierwszy z nich to taki, że do niektórych budynków można wejść i tak np. potężne działo GunTowers może znaleźć się pod naszą kontrolą. Drugi to taki, iż możemy, jeśli chcemy, przejąć pojazd wroga... o tym za chwilę. A wśród pojazdów wroga jest kilka takich smakołyków jak Warior czy choćby Tytan.... miodzio...
No i teraz te obiecane 10%. Otóż nasz John może wysiąść z swojego czołgu i zapierniczać na piechotkę. Ofkors byłoby mu ciężko tak bez uzbrojenia, więc dostał od programistów karabin, a żeby i było śmiesznie to z czasem dostanie dodatkowy tryb snajperski. Dzięki niemu można z dużej odległości ściągnąć pilota jakiegoś pojazdu... i go potem przejąć.. czyż nie super sprawa?
Na koniec jeszcze chcę dorzucić, iż istnieje coś takiego jak kilka rodzajów broni. Otóż każdy pojazd ma tak zwane hardpointy, w które można zamieścić jakiś rodzaj broni. Oryginalnie w fabryce buduje się je według schematu, ale w zbrojowni, jeśli chcemy możemy te bronie wymienić na lepsze lub bardziej potrzebne. Ogólnie w grze mamy dostęp do karabinków, moździerzy, rakiet, laserów, min i specjałów. Do tego bronie po obu stronach różnią się, a u Scionów to nawet morfują... cholera więcej tego niż we wszystkich Quake'ach razem wziętych.
Teraz pewnie się pytacie: okej, ale z tego, co teraz mówisz to ja tam żadnego RTS'a nie widzę. Już lecę z tłumaczeniem. Otóż, w naszym HUDzie na górze znajduje się sektor naszych jednostek. Tam pokazane są pojazdy i budynki nam podwładne. Teraz wystarczy wybrać je za pomocą odpowiedniego klawisza od F1 do F10, a następnie wybrać jedno z poleceń, które się pojawi na ekranie. Takie jak "Follow Me" "Hold" "Attack" to podstawy, a komend jest więcej i niektóre jednostki mają swoje własne. Trzeba zaznaczyć, iż AI kompa jest całkiem-całkiem i naprawdę rzadko trzeba prowadzić nasze owieczki za rączki (niestety to z tym AI tyczy się i w drugą stronę... Jezu, ci Scioni to chyba mają czasami z 200 IQ). Jeśli trzeba wskazać jakieś miejsce korzystamy wtedy z celownika naszego pojazdu oraz wirtualnego Nav'a. Poza tym, iż wszystko widzimy z perspektywy jednego z pojazdów, nic się w sumie nie zmienia. Możemy kazać fabrykom budować pojazdy, pojazdom budować fabryki, zbieraczom kazać zbierać biometal, a naszym podwładnym ochraniać ich. Wszystko toczy się tutaj jak w RTSie, tylko, że trochę na mniejszą skalę (mój rekord to 50 pojazdów w grupie szturmowej).

OPRAWA:
Video jest na niezłym poziomie. Gra ma swoje lata, ale na mnie do tej pory robią wrażenia krajobrazy DarkPlanet i deszcz na jednej z planet Scionów. Naprawdę jest, na czym zawiesić oko. Jednostki są modelowane dość dobrze i nawet się realnie ruszają (tylko, że one lewitują...) Ludziki chodzące spacerkiem po planetce bez puszki (czyli czołgu) trochę gorzej już się prezentują, ale co tam... to był w końcu 99-ty rok XX-go wieku.
Audio jest niezłe... tu trzeba zaznaczyć, że wszystkie odgłosy są piorunujące. Muzyczka w tle sobie fajnie gra i porywa do boju. Ale to dźwięki rządzą tą grą. Radio chaty, zagłuszacze, wpływ terenu, przelatujące nisko bombowce... wsłuchajcie się tylko czasem jak wasi krzyczą z przerażenia, gdy dostają w dupę... Muzyka dla mych uszu :P

SUMUM SUMARUM:
O grze można by oczywiście pisać więcej (i tak się nieźle rozpisałem) ale sądzę, iż resztę powinniście poznać sami. Takich oczywiste rzeczy jak możliwość zagrania w skirmish i multiplay z obcymi ludźmi przez inet to nawet nie wymieniałem. Możliwość naprawy pojazdów, zaskakujące misje, cechy poszczególnych budynków i niezwykle ładnie i pomysłowo zrobione briefingi to tylko kropla w morzu. IMHO jest to zabawka dla której wręcz trzeba poświęcić wiele godzin swojego życia (dwa możliwe zakończenia). Z początku chciałem postawić 7... ale jednak gra ma kilka bubli w misjach oraz graficznych niedociągnieć (w briefiengu spojrzcie na gąsienice). Mimo wszystko ocena 6 jest i tak IMHO dobra rekomendacją.

Ocena: 6/7... polecam wszystkim!

Post Reply